Zrób coś innego

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Chodzisz do pracy od poniedziałku do piątku, dni płyną. Czekasz na sobotę, ale w sobotę też czasem pracujesz i tak naprawdę wolna zostaje tylko niedziela. Ta niedziela, której nienawidziłam jako licealistka, bo w poniedziałek była historia – z najbardziej wymagającym nauczycielem ever.  Dygresja.
Zdradzę, że podobał mi się, nie była to może miłostka, ale robiłam wszystko, żeby na historii być ubraną lepiej niż zwykle i koniecznie błyszczeć wiedzą. A żeby błyszczeć, trzeba się uczyć. Więc nienawidziłam niedzieli, bo historię chciałam opanować do perfekcji – dla błyszczenia.
Nic mi to nie dało poza idealnie zdaną maturą i satysfakcją. Dobra cofam – jak jest satysfakcja, to w cholerę więcej niż na ogół się ludziom trafia.
Wracam do niedzieli x lat po maturze. Spokojna, leniwa… taka była parę tygodni temu, ale wszystko się zmieniło – zrobiłam coś innego. Porzuciłam lenistwo i spokój, nacieram się niepokojem i mrowieniem w klatce piersiowej, rozpalam ogień, czekam aż przygaśnie i na nowo podsycam – niech płonie. Choćbym się miała spalić.
A to wszystko przez niedzielę. I przez poradę: zrób dziś coś innego.

Print Friendly

5 thoughts on “Zrób coś innego

  1. Drzewiej tak szło, ale teraz – łatwizna, ludzie sobie ułatwiają życie;)
    Lepiej ubrana, tzn. mniej ubrana i błyszczeć niekoniecznie wiedzą (odpada wysiłek zwany kuciem).
    Tyle, że zamiast satysfakcji rozciągniętej w czasie, są jej namiastki.
    Taki świat, za którym ledwie nadążam…

      1. Orze, jak może….i mamy efekt magistra, który pisze z błędami, zdania sklecić nie potrafi i nie wie jaka jest różnica między netto, a brutto np. – ba, wynik pokazuje na kalkulatorze, który podstawia pod nos, bo odczytać nie potrafi…ufff, wystarczy, bo kawa zaczęła jakoś dziwnie smakować.
        No cóż, mamy różne zdania, ale to chyba dobrze…

        1. Żeby doprecyzować tę różnicę zdań. Był czas kiedy wiedza i wykształcenie były dla mnie wartością nadrzędną. Teraz mimo, że bardzo cenię mądrych ludzi, mam wewnętrzne przekonanie, że moje wartości i priorytety nie muszą być tak istotne dla innych. Ba, nie muszą i nie są i wcale to nie oznacza, że Ci ludzie są gorsi.
          Znam znakomicie wykształconych i mądrych ludzi, których umiejętności społeczne są na poziomie osoby upośledzonej umysłowo w stopniu lekkim i znam … dajmy na to… pana z warzywniaka, który ma w sobie tyle empatii i tak cudnie się z nim rozmawia, że fakt, że w tej rozmowie zdania wyprodukowane przez niego nie są raczej złożone – jest mało ważny.
          Zwyczajnie – uważam, że każdy w swoim życiu robi najlepiej jak umie, nie mnie wyrokować czy moje najlepiej jest lepsze/gorsze od czyjegokolwiek.

          1. Też nie wyrokuję, tylko ubolewam raczej na miałkość, która zatacza coraz większe kręgi.
            I olałbym to, gdyby ta miałkość nie była celebryctwem.
            Tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>