Mój Lenin

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Już prawie dwa tygodnie od powrotu.

Gdzie byłaś kobieto?? Oszalałaś?? Po co tam jechać??

Uśmiecham się i myślę o Białorusi.

Tej pięknej, rozległej, niezmierzonej, wypełnionej powietrzem bardziej niż inne przestrzenie.
Z jednej strony przytłoczyły mnie monumenty, przy których stojąc czułam się jak robak – w sam raz do rozdeptania, a z drugiej czułam wzruszenie, że oni z wyboru lub przymusu – pamiętają.
Pamiętają piękniej.
My udajemy, że nie ma co pamiętać. No chyba, że żołnierzy wyklętych. Tych – koniecznie.
Obecna fascynacja PRL-em jest dla mnie jak zachwyt modnym klubem muzycznym (spróbuj się dostać do Teatro Cubano, to wiesz o czym piszę). Jest moda. Dobrze-źle? Ja mam wiedzieć?

Dzieckiem będąc pamiętałam, że pomarańcze były czasem na święta, a za papier toaletowy babcia załatwiała schabowe na obiad. Ma to swój urok – teraz.
Gdzie jedyne co zostało to przyzwyczajenia – do załatwiania na przykład.

Na Białorusi – a mogę się powołać wyłącznie na własne odczucia – czułam uścisk odchodzącej, ale wciąż żywej epoki i łechtanie kapitalizmu. Wiesz jak to jest wleźć w pokrzywy? No właśnie…

Chciałabym napisać coś w stylu Świtezianki, unieść się w emocjach, żeby mnie samej dech zaparło. Tymczasem … cholera jak ja tam zmarzłam!

Nie będzie Świtezianki (zresztą Mickiewicz ze mnie żaden, może i dobrze, bo mnie akurat słabo zachwyca), ponieważ mi dupsko przewiało na każdą stronę. Strzępki niemal zmrożonych myśli pozwalają stworzyć obraz, jak bardzo nieprawdziwy – pojęcia nie mam.
Klatka za klatką, jak w starym filmie, który się zacina: zieleń, czystość, ogrom i przepych, bieda i skromność, nowoczesność i staroświeckość, no i te cudne matrioszki za nienormalne pieniądze.
Czy chciałabym jeszcze raz?
Nie wiem. Tyle miejsc do zobaczenia, a czasu w życiu coraz mniej.
Może kiedyś po matrioszkę pojadę, tę najpiękniejszą.
Kolekcjonuję piękne wspomnienia.

Print Friendly

2 thoughts on “Mój Lenin

  1. Dziewczyno (że tak sobie pozwolę), zazdroszczę tej eskapady…a wspomnień lat minionych nie muszę, bo mam je w swojej szkatułce. I chyba zbyt często do niej zaglądam…wiem, wiem, lubimy wracać do czasów młodości, itd, itp, ble, ble, ble…ale to zupełnie coś innego – czar w sentyment zamknięty…i przywiązanie.
    Był czas hippisa…i wojska…pamiętam PRL – i taki, i taki, w którym brak komórki, czy neta wcale mi nie przeszkadzał – w zamian miałem więcej wolności.
    I wyszło…że jestem starszy od węgla;)
    Pozdrawiam:)

    1. A pozwalaj sobie :D
      Sentymenty są urocze, ja lubię :D
      A czasy bez komórki dobrze pamiętam, swoją pierwszą cegłę miała już jako dorosła osoba. :D
      Zwłaszcza teraz jak się nieco inaczej z nich nauczyłam korzystać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>